Kultura
„Godzinka spokoju” w Starym Sączu
„Godzinka spokoju” francuskiego dramaturga Floriana Zellera w reżyserii Marcina Sławińskiego, podczas 27.Jesiennego Festiwalu Teatralnego zagrana przez aktorów Teatru Kwadrat z Warszawy, przywodzi mi na myśl Prawa Murphy’ego, które ogólnie rzecz biorąc zakładają, że natura zawsze stoi po stronie zła.



Jeżeli coś może się nie udać – nie uda się na pewno, wszystko zawsze wali się na raz, w większości przypadków łatwiej jest się w coś wplątać, niż potem z tego wyplątać, a sprawy pozostawione sobie samym zmieniają się ze złych na gorsze. W pierwszej scenie „Godzinki spokoju” nic jeszcze nie zapowiada zbliżającej się lawinowo katastrofy, chociaż już w tonie głosu Natalii (Ewa Wencel) można wyczuć zbliżające się burzowe chmury. Ta lekka komedia, w której główną rolę Philipa – melomana i fana jazzu – popisowo gra Paweł Wawrzecki, z jednej strony bawi, z drugiej jednak zmusza do pewnej refleksji nad umiejętnością (czy też brakiem) odpowiedniej komunikacji międzyludzkiej.

Gdyby każdy z nas poświęcił trochę czasu na analizę sposobu w jaki rozmawia z innymi – z małżonkiem, partnerką, rodzicami, dziećmi czy znajomymi – okazałoby się, że wszędzie roi się od niedopowiedzeń, półprawd i małych kłamstewek, że łatwiej jest wałkować swoje, niż otworzyć się na dyskusję, a umiejętność uważnego słuchania (bez przerywania rozmówcy, komentowania i wydawania osądów) należy do rzadkości. Barierą w komunikacji mogą być także różnice pokoleniowe – co w sztuce obrazuje postać zbuntowanego metalowca, prawie 30-letniego syna Natalii i Philipa Sebastiana (w tej roli Jan Butruk), który woli swój sceniczny pseudonim fu*king rat, albo problemy z językiem, jak w przypadku hydraulika Polaka, który okazuje się być Portugalczykiem (Michał Lewandowski).

Opowiedziana historia rodzi także pytanie czy warto wyciągać stare trupy z szafy i dowodzi, że prawda zawsze w końcu wyjdzie na jaw, a jej konsekwencje mogą być bolesne w skutkach. Wartkie tempo akcji, brawurowa gra aktorów (bardzo dynamiczna Lucyna Malec jako Elza, przezabawny Andrzej Grabarczyk jako sąsiad Paweł i świetny Grzegorz Wons grający staroświeckiego, niepozbieranego Ludwika) porwały publiczność i doprowadził do oklasków na stojąco.

Teatr Kwadrat gościł na Jesiennym Festiwalu Teatralnym po raz dwudziesty trzeci, co świadczy o niezawodnie wysokim poziomie aktorstwa i sympatii widzów. A my możemy się tylko cieszyć, że w naszym codziennym życiu poszukiwania godzinki spokoju, mogącej być synonimem walki o swoje indywidualne potrzeby i czas dla siebie (chyba każdy rodzic wie o czym mowa) na szczęście rzadko kończą się aż takim dramatem.
Oprac. Kaja Cyganik/fot. Jerzy Cebula






Ruszyła policyjna akcja „Bezpieczne wakacje 2026” na Sądecczyźnie
Marian Potoniec odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej
Dlaczego warto dołączyć do Hardych Dzieciaków latem?
Drzej. on Starostwo Powiatowe zmieniło klasyfikacje gruntów. Gigantyczne podatki
1 listopada, 2024 o 4:26 pmJa on Starostwo Powiatowe zmieniło klasyfikacje gruntów. Gigantyczne podatki
31 października, 2024 o 4:33 pm19 listopad 2017r. – Zoduski Muzykonckie – Moje Blog on Zoduski Muzykonckie Związku Podhalan w Łącku
10 października, 2023 o 10:49 pm