Kultura
Na koniec świata i z powrotem. Rozmowa z Wojciechem Knapikiem pomysłodawcą Festiwalu Bonawentura
Festiwal Podróży i Przygody Bonawentura już od piątku 13.02 przeniesie publiczność w starosądeckim Kinie Sokół w odległe zakładki świata. Wraz z nieoczywistymi prelegentami odwiedzimy m.in. Chiny, Australię, Maroko czy Rapa Nui, przejedziemy z Polski do Indonezji… motocyklem, nie zbraknie też najwyższych gór świata. Z dyrektorem Festiwalu Wojciechem Knapikiem rozmawia Janusz Bobrek.
Rusza 14 Bonawentura. Od pierwszej edycji minęło już 16 lat. Czy od tego czasu zmieniło się podróżowanie? Mam na myśli cele, czy same sposoby i pomysły na nie. Zauważyłeś jakieś zmiany, może trendy?
Oczywiście podróżowanie dzisiaj i w 2011 roku to jakby dwie zupełnie różne epoki. Między tymi datami nie nastąpiły wprawdzie jakieś rewolucyjne zmiany, takie jak chociażby ta z przełomu 1989/1990, gdzie jako Polacy odzyskaliśmy wolność i dostęp do paszportów, ale w tym czasie zmiany technologiczne i cywilizacyjne nieprawdopodobnie przyspieszyły. Upowszechnił się dostęp do Internetu i różnych aplikacji, które wspierają planowanie i organizację podróży. Nieprawdopodobnie rozwinęły się tanie linie lotnicze. W ogóle podróżowanie samolotami stało się znacznie bardziej dostępne niż jeszcze kilkanaście lat temu – w efekcie rozwoju wyszukiwarek, ale też dostępu do globalnej siatki połączeń, a także, co ważne, bogacenia się społeczeństwa.
Podróżujemy częściej?
Podróżujemy częściej, dalej i w dużej mierze sami odpowiadamy za planowanie i organizację naszych podróży. Mam wrażenie, że rola biur podróży uległa istotnemu ograniczeniu. W tym samym czasie wyraźnym trendem stało się podróżowanie odpowiedzialne. Chodzi o wiele aspektów – szacunek dla lokalnych społeczności, wspieranie lokalnych ekonomii. Świadoma narracja, która odchodzi od mówienia o odwiedzanych krajach z poczuciem nieuprawnionej wyższości.
Próbowałeś zrobić indeks osób, które zawitały do Starego Sącza na festiwal albo czy wbijałeś w mapę świata szpilki tam, gdzie publiczność przenosili podróżnicy podczas poszczególnych edycji Bonawentury?
Takiego klasycznego indeksu nie dorobiliśmy się nigdy, a może byłoby warto pokusić się o stworzenie takiej listy. Zawierałaby około 140 nazwisk, w tym tuzów, którzy zapisali się złotymi zgłoskami w polskiej historii odkrywania i opisywania świata.
Co do mapy – przez kilka lat na naszej starej stronie mieliśmy taką mapę, gdzie wbijaliśmy „wirtualne” szpilki. To był prawdopodobnie jakiś intuicyjny powrót do krainy dzieciństwa. W przypadku mojego dzieciństwa moją wyobraźnię podróżniczą kształtował Bolek i Lolek i rozkręcany globus, w którym wybierało się cel podróży palcem po mapie. Zresztą jestem geografem i mapa dla mnie stanowi podstawowe odwzorowanie świata i najlepiej je porządkuje.
Od tej mapy ze szpilkami odeszliśmy parę lat temu, gdy trochę pechowo utraciliśmy naszą poprzednią stronę www. Na nowej stronie nie ma już niestety tej funkcji. Zresztą nie była ona idealna i miała różne swoje ograniczenia, przede wszystkim nie była interaktywna. W czasie, kiedy ta mapa funkcjonowała, można było zobrazować sobie, do jak różnych zakątków świata trafimy podczas danej edycji. Za każdym razem to zróżnicowanie jest ogromne, również i w tym roku.
Czy pamiętasz najbardziej szaloną podróż z jaką miałeś do czynienia na Bonawenturze?
To trudne i ciekawe pytanie. Paradoksalnie, jako najbardziej szalone, które doskonale do dziś pamiętam podróże prezentowane na Bonawenturze wspominam pewne ekspedycje po Polsce. To jeszcze jeden dowód, że nie trzeba „po szerokim szukać w świecie tego, co jest bardzo blisko”. Zwariowany pomysł miał Marcin Korzonek, który wyznaczył prostą linię przez Polskę i postanowił wzdłuż tej linii przejechać rowerem. Można domyślać się, jaka dziwna to była trasa. Niepokrywająca się z przebiegiem dróg, często totalny poprzek wszystkiego, przez środek lasów, bagien, jezior, a nawet kopalnie odkrywkową. Wyczyn polegał na tym, że odchylenie od trasy wyznaczonej przez GPS nigdy nie mogło przekroczyć jednego kilometra i spowodowało, że przejazd rowerem przez Polskę na tak zwaną „Skórkę” przyniósł masę nieprawdopodobnych wrażeń.
Dla niektórych podróż pewnie była sposobem na życie, nie tylko odskocznią?
Druga niezapomniana wyprawa przez Polskę to opowieść Witka Zbijewskiego, który dokonał rewolucji w swoim życiu i zamieszkał w kamperze. Jego podróż polegała na przemieszczaniu się czasem o kilkaset metrów na terenie Warszawy. Jakże zaskakująco wyglądał GPS-owi zapis tej podróży, gdzie śladem był zygzak narysowany w obrębie jednej warszawskiej dzielnicy. Witek Zbijewski udowadniał, że prawdziwe szczęście daje człowiekowi czas i wolność, a nie pieniądze. Była to jedna z najbardziej inspirujących i łamiących stereotypy opowieści. I trzecia, wariacka podróż jaka mi przychodzi do głowy to ta Przemka Cwynara, który na tratwie zrobionej z drzwi od wychodka spłynął Sanem, a potem Wisłą do Bałtyku, przeżywając przygody niczym Mark Twain na Missisipi.
Były przypadki, że prelegenci wracali tu, by opowiadać o swoich nowych podróżach?
Były takie przypadki, natomiast nie było ich za dużo. Niepisaną regułą na Bonawenturze było, że prelegenci pojawiają się ponownie po upływie przynajmniej czterech lat. Mogę założyć, że ponownych wystąpień na Bonawenturze było nie więcej niż kilkanaście.
Najczęściej są to osoby, które intensywnie zajmują się podróżami, piszą książki o swoich wyprawach i odwiedzanych krajach i po kilku latach „dorobiły się” kolejnej książki czy nowej, fascynującej opowieści – najczęściej zupełnie innej niż ta poprzednia.
W ten sposób na Bonawenturę ponownie trafili na przykład Robert Rob Maciąg, Marcin Korzonek, Piotr Strzeżysz, Bartek Malinowski, Krzysztof Story czy Małgosia Szumska.
W tym roku taki też się szykuje i będzie miał lokalny akcent.
Tak, w tym roku mamy również jeden spektakularny powrót na Bonawenturę, uzasadniony lokalnością. Maciek Dobrowolski, motocyklista i podróżnik ze Starego Sącza, w ubiegłym roku przez osiemdziesiąt dni podróżował drogami i bezdrożami Ameryki Południowej i opowie o tej podróży w piątek wieczorem. Kilka lat temu po raz pierwszy gościliśmy go na Bonawenturze – jeżeli dobrze pamiętam – opowiadał wtedy o swojej wyprawie motocyklowej do Azji Środkowej.
Ale, tak jak już powiedziałem, zdecydowanie na Bonawenturze dominują premiery i nowi podróżnicy, których nasza publiczność nie miała jeszcze okazji poznać.
Czy podróże, o których co roku opowiadają zaproszeni goście inspirują? Zdarza się, że ktoś z publiczności poczuł się zachęcony i odważył się ruszyć w nieznane?
Zdecydowanie tak. Najwięcej takich sytuacji pamiętam z pierwszych pięciu edycji, kiedy nasz festiwal był totalną nowością. Praktycznie co roku zdarzało nam się otrzymywać e-maile z różnych miejsc na świecie, skąd nasi widzowie przysyłali nam pozdrowienia – a to z dalekiej północy w Norwegii, a to z Australii.
Pamiętam również rozmowę z jedną z pań, prawdopodobnie już w wieku emerytalnym, która dziękowała nam, że po jednej z prelekcji na Bonawenturze odważyła się wybrać sama w podróż do Afryki.
A może dzięki swojej przygodzie sami mieli okazje wystąpić na Festiwalu?
Tak. Takim przykładem, który teraz sobie przypomniałem, jest podróż młodej pary, która po Bonawenturze wyjechała na kilka lat do Chin. Parę lat później wrócili z opowieścią o Chinach na nasz festiwal.
Wszelkie takie przypadki są dla organizatorów festiwalu podróżniczego niezwykle satysfakcjonujące i motywujące. Pokazują, że nasz festiwal potrafi odcisnąć trwały ślad w życiu widzów Bonawentury. Jest też dowodem, że organizacja takiego wydarzenia ma sens.
Podczas każdej edycji publiczność zostaje zabrana w podróż, ale muzyczną. Kto tym razem wypełni dźwiękami salę widowiskową starosądeckiego Sokoła?
Koncerty muzyki świata są również stałym elementem naszego festiwalu. W tym roku przewidujemy jeden koncert na finał. Mowa o koncercie zespołu JigReelManiacs, który na zakończenie festiwalu, około godziny 19 w niedzielę, zaprezentuje nam muzykę celtycką, irlandzką – w tradycyjnych i własnych aranżacjach.
Co ciekawe, frontmanem zespołu jest Mariusz Spruta, jeden z naszych Gości Specjalnych. Geolog i himalaista, zdobywca dwóch ośmiotysięczników. Na początku lat dziewięćdziesiątych uczestniczył w kilkunastu wyprawach wysokogórskich i polarnych. Pamięta czasy Kukuczki, Rutkiewicz iHajzera.
W niedzielny wieczór wystąpi w dwóch rolach – najpierw jako prelegent opowiadający o swoich wyprawach w Himalaje, a później jako muzyk z porywającą, celtycką muzyką.
Co więcej na Bonawenturze? Zachęcamy żeby zapoznać się ze szczegółowym programem festiwalu.
Materiał opublikowany w ramach Partnerstwa na rzecz Promocji Kultury






Na koniec świata i z powrotem. Rozmowa z Wojciechem Knapikiem pomysłodawcą Festiwalu Bonawentura
Zmiana godzin obsługi klientów w ZUS 13 lutego 2026 r.
Nowoczesna edukacja leśna w Starym Sączu
Drzej. on Starostwo Powiatowe zmieniło klasyfikacje gruntów. Gigantyczne podatki
1 listopada, 2024 o 4:26 pmJa on Starostwo Powiatowe zmieniło klasyfikacje gruntów. Gigantyczne podatki
31 października, 2024 o 4:33 pm19 listopad 2017r. – Zoduski Muzykonckie – Moje Blog on Zoduski Muzykonckie Związku Podhalan w Łącku
10 października, 2023 o 10:49 pm