niedziela
14
czerwiec
Imieniny:
Bazylid, Bazylis, Eliza, Justyn, Justyna, Ninogniew, Walerian, Waleriana

Wydarzenia, Z ostatniej chwili

„Malarzu, uciekaj…”

Opublikowano: 14 czerwca, 2026 o 9:55 am   /   przez   /   komentarze (0)

„Malarzu, uciekaj, bo dzisiaj spodziewam się wybiórki do gazu” – tymi słowami ostrzegał starosądeckiego artystę, Czesława Lenczowskiego, więźnia KL Auschwitz, nieznany mu z imienia i nazwiska polski lekarz, także więzień nazistowskiego obozu zagłady.

Składając powojenną relację dla Miejsca Pamięci Auschwitz – Birkenau w dniu 18 grudnia 1964 roku, Czesław Lenczowski nie wracał pamięcią do okresu pobytu w szpitalu piekła KL Auschwitz, w którym polscy lekarze, więźniowie obozu śmierci, ratowali życie współtowarzyszom obozowej niedoli. Ślad traumatycznych doświadczeń pozostawił artysta w spisanej rozmowie z przyjacielem Włodzimierzem Karwatem, który ocalił od niepamięci obozowe przeżycia mieszkańca Starego Sącza, oddając głos malarzowi.

W niepublikowanych dotąd wspomnieniach Czesław Lenczowski wspomina:

„Po przyjeździe transportu z Krakowa ( artystów kawiarni plastyków ) i zlikwidowaniu tychże – zdaje się, że był to koniec maja, na skutek owrzodzenia lewej nogi, w początkach czerwca 1942 roku zgłosiłem się do ambulatorium, blok 28, gdzie mi nogę opatrzono i polecono udać się na piętro tego bloku. Nie pamiętam dokładnie, w którym dniu otrzymałem zastrzyk w lewy pośladek, po pewnym czasie straciłem przytomność. Nie mam pojęcia, kiedy znalazłem się na bloku 20. Pamiętam, że tam spotkałem też chorego na tyfus kolegę Mariana Zaparta, razem ze mną aresztowanego, lecz ten po kilku dniach zmarł.”

„Byłem bardzo osłabiony i chciałem jeszcze kilka dni pozostać w szpitalu, lecz jeden z lekarzy, Polak, nazwiska nie znam, powiedział: Malarzu, uciekaj, bo dzisiaj spodziewam się wybiórki do gazu – i wypisał mnie na lagier. Wróciłem w pierwszych dniach lipca 1942 roku do swego komanda na blok 22 a. Blokowy ( bandzior ) oszczędzał mnie, dawał dodatkowo zupę, czasem porcję chleba – oczywiście malowałem mu małe akwarele, które gdzieś upłynniał. Po przejściu tyfusu stałem się jakoś odporny na różne choroby”.

We wspomnieniach więźnia Stanisława Głowy – w książce pt. „Mrok i mgła nad Auschwitz” – pojawia się taki oto opis obozowego szpitala:

„Blok 20 nazywano szumnie szpitalem. Był to blok chorób zakaźnych. Szpital to tylko nazwa, a całość to chyba ironia. To, co zobaczyłem pod nazwą szpitala, to był chyba najpodlejszy śmietnik. Na sali brudnej, zawszonej, bez łóżek, na trotach w workach papierowych, konały setki ludzi”.

Jak ustalił dr Wojciech Płosa, kierownik Archiwum Auschwitz – na prośbę autorki tekstu – zachował się tylko jeden dokument dotyczący pobytu Pana Czesława Lenczowskiego, więźnia nr 29553, w szpitalu obozowym. Nazwisko starosądeckiego artysty ( błędnie zapisane: Lęczowski ) wymienione jest w książce ewidencyjnej szpitala obozowego dla więźniów (oddział chorób wewnętrznych w bloku nr 28 w obozie Auschwitz I). Na stronie tej Czesława Lenczowskiego odnotowano wśród więźniów, którzy 7 lipca 1942 roku zostali wypisani ze szpitala w bloku nr 28 (pozycja 12291 listy).

Bohater artykułu wspominał: „Koledzy pomagali mi jak mogli”.

W późniejszym okresie do grona obozowych kolegów Czesław Lenczowski zaliczy lekarzy: dr. Jana Grabczyńskiego ( nr obozowy 83864 )i dr. Stefana Stolarzewicza ( nr obozowy 107496 ).

W relacji – wspomnieniu mieszkaniec grodu św. Kingi odnotuje: „Znaleźli się koledzy jak (…) dr Stolarzewicz, dr Grabczyński i wielu innych”.

Przywiezionegodo KL Auschwitz 16 grudnia 1942 roku dr. Jana Grabczyńskiego wspomina też na kartach książki „Medaliony” autorka Zofia Nałkowska – przedstawicielka Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich – pisząc: „(…) doktor Grabczyński, z Krakowa, objąwszy blok nr 22, miejsce mordu i postrach kierowanych tam na wykończenie chorych, przeobraził go w szpital prawdziwy. Nie tylko otoczył ich opieką jako lekarz, nie tylko wyjednał dla nich lekarstwa i środki opatrunkowe, ale podstępem bronił ciężko chorych od zagazowania, ratował ich życie, zapewniając, że w ciągu pięciu dni będą zdrowi”.

Z ustaleń Ewy Bazan, reprezentującej Miejsce Pamięci i Muzeum Auschwitz – Birkenau, wiadomo, iż:

„Na skutek starań rodziny dr Grabczyński został zwolniony z obozu w dniu 30 marca 1944 roku. Ze względu na jego wysokie kwalifikacje zmuszono go do pozostania w obozie w charakterze Zivilarbeitera (robotnika cywilnego) do dyspozycji lekarza garnizonowego SS-Sturmbannfuhrera Eduarda Wirthsa. W sierpniu 1944 roku zbiegł i do końca wojny ukrywał się w Krakowie. Po wyzwoleniu brał udział w organizowaniu szpitala Polskiego Czerwonego Krzyża na terenie byłego KL Auschwitz, niosąc pomoc chorym więźniom pozostałym w obozie”.

Znany osobiście starosądeckiemu malarzowi lekarz – więzień – zeznawał po wojnie jako świadek i ekspert w procesie komendanta obozu Auschwitz – Birkenau.

Wspominany przez Czesława Lenczowskiego doktor Stefan Stolarzewicz przybył do KL Auschwitz jako więzień polityczny 10 marca 1943 roku. Wyzwolenia – przez wojska amerykańskie – doczekał 11 kwietnia 1945 roku w KL Buchenwald. „Zawsze uśmiechnięty, zawsze miał pod ręką jakiś żart czy dowcipne określenie i tym rozweselał, podtrzymywał chorych na duchu. Był bardzo lubiany przez chorych”  – takie świadectwo wystawił lekarzowi Jerzy Klistała w książce zatytułowanej „Koszmary…”.

Spośród personelu medycznego KL Auschwitz Czesławowi Lenczowskiemu dobrze znana była także postać prof. Jana Olbrychta (więźnia nr 46688) przywiezionego do obozu 13 lipca 1942 roku.

Kierownik Archiwum Auschwitz – dr Wojciech Płosa – tak charakteryzuje lekarza:

Jan Olbrycht był wybitnym autorytetem w dziedzinie medycyny sądowej. Wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim, należał do Polskiej Akademii Umiejętności, był członkiem – korespondentem francuskiego Towarzystwa Medycyny Sądowej i Społecznej oraz Międzynarodowej Akademii Medycyny. Aresztowano go 30 czerwca 1942 roku w Krakowie. Po kilku tygodniach pobytu w obozie zachorował na biegunkę i trafił do szpitala w bloku nr 28. Po przebytej chorobie pracował przy segregowaniu leków, dostarczanych tam z magazynów tzw. Kanady. Z czasem objął kierownictwo apteki szpitala więźniarskiego. 25 stycznia 1945 roku ewakuowano go do KL Mauthausen, gdzie doczekał wyzwolenia. W 1947 roku profesor Jan Olbrycht powołany został na biegłego w dziedzinie spraw zdrowotnych, higieny, wyżywienia i lecznictwa w KL Auschwitz -Birkenau w procesie przeciwko członkom załogi SS z tego obozu. Był członkiem Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce”.

W zbiorach Archiwum Auschwitz nie zachowały się obozowe fotografie lekarzy. Prowadząc heroiczną walkę o zdrowie i życie pacjentów, wbrew nazistowskim procedurom, ryzykując własną egzekucję, zapisali się we wdzięcznej pamięci swoich pacjentów.

Związany ze Starym Sączem artysta Czesław Lenczowski podjął w KL Auschwitz – nielegalną – pracę sportretowania obozowych kolegów: lekarza prof. Jana Olbrychta oraz farmaceutę dr.  Czesława Cegielskiego.

Tak o tym pisze w relacji złożonej w dniu 18 grudnia w 1964 dla Miejsca Pamięci:

„W muzeum ( Lagermuseum) sporządziłem im portrety, które drogą nielegalną miały być wysłane do rodzin tych więźniów. Portrety te – popiersia naturalnej wielkości – zwinięte na wałki przemycał pewien więzień wywożący drewno z obozu. Na bramie więzień został zatrzymany (…). Oddział Polityczny wezwał na przesłuchanie Olbrychta i Cegielskiego, których rozpoznał z płócien. (…) Olbrycht wyjaśnił, iż autor, będąc chory, malował je w szpitalu”.

Czesław Lenczowski został poinformowany o wypadku znalezienia obrazów i przebiegu śledztwa przez obozowego kolegę, który doradził mu, aby w razie przesłuchania, potwierdził zeznania prof. Jana Olbrychta. Jak dodaje bohater artykułu, sprawa zakończyła się pomyślnie. W opinii malarza dużą rolę w nielegalnej inicjatywie odegrał przedstawiciel SS Franz Hössler.

Starosądecki malarz ocenił: „Prawdopodobnie cenił mnie jako artystę, bronił wszystkich zamieszanych w tę aferę przed Politische Abteilung. Skończyło się na tym, że obrazy spalono, nie wyciągając konsekwencji.”

Więzień nr 29553 – zatrudniony w obozowej ślusarni oraz w Lagermuseum – niejednokrotnie zmuszony był malować na rozkaz SS Franza Hösslera, jednego z głównym odbiorców swoich prac artystycznych.

 Znany Czesławowi Lenczowskiemu Franz Hössler, zbrodniarz hitlerowski, uczestniczący w egzekucjach, m.in. przy Ścianie Śmierci usytuowanej przy bloku nr 11, został po wojnie – wyrokiem sądu – skazany na karę śmierci.

Wspomniany już więzień Kl Auschwitz dr Czesław Cegielski z Poznania pojawi się po raz kolejny w wojennej biografii artysty ze Starego Sącza. Przyjacielowi Włodzimierzowi Karwatowi Czesław Lenczowski opowie: „Żołnierze amerykańscy wywieźli nas do Bawarii. Tam, w Murnau, spotkałem znowu przypadkowo Cegielskiego, z którym przyjechałem (…) z transportem Polaków do kraju – 20 sierpnia 1945 roku.”

Eksperci uważają, iż dla więźniów obozów zagłady powrót do zdrowia był najczęściej wieloletnim, nierzadko trwającym do końca życia procesem. W opinii  prof. Antoniego Kępińskiego – zaznajomionego ze św. Janem Pawłem II oraz z ks. prof. Józefem Tischnerem – więźnia hiszpańskiego obozu koncentracyjnego, lekarza psychiatry, naukowca, filozofa, humanisty, aby ocalały mógł wrócić do zdrowia, potrzebował otoczenia, które było gotowe przyjąć jego opowieść bez przerażenia.

Czesław Lenczowski – mąż, ojciec, syn, brat, wujek – nie chciał przerażać obozowymi wspomnieniami. W rozmowach z najbliższą Rodziną nie wracał pamięcią do najbardziej traumatycznych doświadczeń. Ubiegając się o absolutorium, w piśmie do Rektora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, w dniu 13 czerwca 1951 roku, zapisał: „Przeżycia obozowe odbiły się fatalnie na moim zdrowiu (…)”.

Starosądeczanin, więzień KL Auschwitz i KL Flossenburg z wdzięcznością wspominał pomoc amerykańskich żołnierzy, dzięki którym w Bawarii, jak odnotuje Włodzimierz Karwat, dochodził do równowagi psychicznej i fizycznej.

Do Starego Sącza, miasta, które malował w obozowym Lagermuseum w KL Auschwitz, w którym czekała na niego ukochana żona Anna oraz małe córki Wanda i Magdalena, powrócił po upływie 3 lat, 5 miesięcy i 16 dni.

„Malarz o pogodnym sercu” symbolicznie powraca także do Starego Sącza w dniu 16 czerwca 2026 roku wystawą – wernisażem swoich obozowych prac: „Zwyczajny – niezwyczajny. Czesław Lenczowski – starosądecki artysta malarz, absolwent ASP w Krakowie, więzień Auschwitz – Birkenau”.

Inicjatywę zaplanowaną w przestrzeni Szkoły Podstawowej nr 1 im. ks. prof. Józefa Tischnera w Starym Sączu koordynują: Urszula Dzięga – wnuczka więźnia Auschwitz – Birkenau  oraz Jadwiga Postawa – inicjatorka wernisażu dedykowanego pamięci Czesława Lenczowskiego.  

Składam serdeczne podziękowanie za konsultację i pomoc: Pani Annie Micek – córce Czesława Lenczowskiego, Pani Wandzie Chutkiewicz – wnuczce artysty, Pani Katarzynie Król reprezentującej Archiwum ASP w Krakowie, Panu Andrzejowi Długoszowi – dyrektorowi Muzeum Regionalnego „Dom na Dołkach” im. S. Udzieli w Starym Sączu.

Szczególne słowa podziękowania składam: Panu dr. Wojciechowi Płosie – kierownikowi Archiwum Auschwitz za życzliwość, uwagi, wyjaśnienia, wyszukiwanie i udostępnianie skanów dokumentacji historycznej.

Jadwiga Postawa

Fot. Archiwum Rodziny, Archiwum Auschwitz, Archiwum ASP w Krakowie

Komentarze

Partnerzy

herb 112092751_901790209899742_1325318935_n  
"