Spacerownik
SPACEROWNIK: Wspomnienia zabawy sylwestrowej w Starym Sączu
„W styczniu przecież obowiązywał karnawał, a więc zabawa sylwestrowa a po pierwszym lutym zabawa mieszczańska. Przed pierwszym, gdy ludzie mniej mieli pieniędzy-zabaw nie urządzano, nie opłacało się i nie miały powodzenia. Jak wyglądała taka zabawa?
Powstawał komitet -rozsyłano około 500 zaproszeń drukowanych. Salę „Sokoła” ubierano bibułkami, gałązkami jedliny, wieszano dwa lustra na sali. W bufecie krajano i robiono kanapki-na połowie bułki serek, płatek wędliny, śledzik, jajko -do wyboru. Później była kiełbasa na gorąco z musztardą. Po północy, gdy już goście mieli w czubie, podawano na życzenie czerwony barszcz i kwaśny bigos. Trunki -piwko, wódeczka robiona na spirytusie, niezbyt mocna żeby „wyjść na swoje”. Były wina w butelkach, torty. Muzyka grała najpierw uroczystego poloneza, którego prowadził burmistrz a za nim wszystkie pary. Tańczono walczyki wiedeńskie, polki, fokstroty, tanga i to co było modne. Stroje wieczorowe, a dla starszych panów jaskółka. Młodzi eleganci nosili fraki, smokingi ale też zwykłe czarne ubrania, lakierki i stojący kołnierz u koszuli z czarnym motylkiem wystarczały i nie ubliżały etykiecie. Przychodzili oficerowie w mundurach -spodnie, szasery, miały z boku granatowy pasek.
Nie wpuszczano przygodnych ludzi, nie ubranych na czarno w butach z cholewami lub narciarskich, różnych niepotrzebnych pijaków i niepoważnego elementu. Zabawy zaczynały się o godzinie 20:00 ale do dobrego tonu należało nie pchać się od razu -przyjść o 21:00-22:00, gdy sala jest pełniejsza. Damy ubierały się zgodnie z wymogami mody i nie mogły przychodzić same. Zwykle wybierało się rodzinne kółeczko, a gdy była na wydaniu córka to przychodziła mama lub ciocia. Matrony i ciotki przyzwoitki siedziały przy stolikach. Damy nie proszone do tańca „pietruszkowały” czyli siedziały jak przekupki przy pietruszce. Do dobrego tonu należało obtańcowywać przedniejsze damy spoza swojego kółka, a wyrazem wspaniałomyślności było zaproszenie owych „pietruszkujących”. One wypatrywały właśnie dokładnie kto z kim, ile razy 'tańcuje”, jak kto ubrany.
Po północy niektórzy goście odchodzili, zwłaszcza starsi, którzy przyszli raczej urzędowo zapłacić wstęp i pokazać się. Odchodziły niektóre mamy, gdy młodzi już się w swoim kółku dobrze bawili. Ale nasze „bajcorki” nie -tym się do domu nie spieszyło, jeszcze trzeba poczekać na „damen-walc”-kto kogo wybierze. Tyle ciekawych rzeczy i już odchodzić? Raz do roku można posiedzieć.
Potem następował mazur, potem barszcz- po filiżaneczce w bufecie -choć burza huczy wkoło nas. Orkiestra po barszczu grała Rebekę. W cukierni komponowano dowolne zwrotki do Titiny….niezbyt cenzuralne. Powoli wkradał się bałagan, jak to nad ranem i po pijanemu. Już niewielu jest zdolnych do tańca. Pary odchodzą. Na ulicy pierwsi ludzie idą do kościoła. Jedni ubawieni, zmęczeni -a ci idący do kościoła zgorszeni, idą się modlić za tych grzeszników, rozpustników. „
źródło: Wspomnienia Włodzimierz Karwat/ Historia Starego Sącza praca zbiorowa po 1939 roku
fot. Polanica/archiwum






Znamy program 6. PERYFERIADY! Ruszyła sprzedaż biletów dziennych
80 lat LKS Barciczanka. Pokolenia tworzyły historię, dziś wspólnie świętowały wyjątkowy jubileusz
Sądecki Skrót. Jak Stary Sącz zatrzymał najazd Mongołów
Drzej. on Starostwo Powiatowe zmieniło klasyfikacje gruntów. Gigantyczne podatki
1 listopada, 2024 o 4:26 pmJa on Starostwo Powiatowe zmieniło klasyfikacje gruntów. Gigantyczne podatki
31 października, 2024 o 4:33 pm19 listopad 2017r. – Zoduski Muzykonckie – Moje Blog on Zoduski Muzykonckie Związku Podhalan w Łącku
10 października, 2023 o 10:49 pm