Edukacja, Z ostatniej chwili

To nie nauka, a stresujący wyścig. Dzień bez kartkówki i sprawdzianu dniem straconym

Opublikowano: 13 października, 2021 o 7:00 am   /   przez   /   komentarze (0)

Trwa drugi miesiąc nauki, a uczniowie i rodzice sygnalizują nam problem w postaci nadmiaru sprawdzianów i klasówek. W sieci nie brakuje nagrań i zdjęć przedstawiających przepełnione plany lekcji. Wielu uczniów ma zajęcia od godziny 8 do 16. Przyznają, że nauka jest dla nich niczym praca na pełen etat. Niektórzy rezygnują ze swoich pasji i zajęć dodatkowych, bo zwyczajnie nie mają na nie czasu.

Średnio są 2-3 sprawdziany w tygodniu i 3 kartkówki oraz inne prace do przygotowania. To nie jest nauka, tylko jakiś wyścig stresujący. Porażkakomentują rodzice, którzy skierowali do naszej redakcji list, z prośbą o interwencję oczywiście dzieci muszą mieć swoje obowiązki, ale oni spędzają w szkole tyle samo godzin co my w pracy. Później zadania i nocne wkuwanie do sprawdzianów i kartkówek.

Córka naszej czytelniczki, jak wielu zdolnych i ambitnych uczniów stara się podwójnie ale nie daje rady. „Koszt jest jednak ogromny, gdyż nie ma czasu dla siebie, na swoje pasje i na koleżanki. Wszystkie dzieci podobnie jak ona, aby mieć dobre oceny, zrezygnowały z wszelkiej możliwej rozrywki” -komentuje czytelniczka w liście do naszej redakcji.

Na forach internetowych wrze. To tylko niektóre wypowiedzi rodziców:

Moja córka już zaczyna nie przyswajać wiedzy. Tak, jak z jedzeniem tak i z nauką. Można przesadzić. Ciągle nad książkami wisi. Nawet w weekendy. Polska szkoła od pewnego czasu nie uczy tylko wykłada materiał.”

„Nauczyciele nie zwolnią, bo goni ich Kuratorium Nauczania .Jest Program z którego musza się wywiązać. Nikt nie pyta jak czują się uczniowie, nikt nie pyta jak czuje się młodzież, nikt nie pyta jak czują się rodzice, ale jeżeli nastąpi przypadek ze 13 latek sam targnął na własne życie to wtedy jest dramat.”

Niestety, jest masakra. Jeden dzień w tygodniu gdzie syn kończy o 16:15 I nie ma sprawdzianu. Do tego dochodzi lektura, 400 stron, prace domowe i straszenie egzaminami”.

Czy „uratowanie” uczniów od przepełnionej podstawy programowej jest, w świetle obecnego systemu, możliwe?

Trudno powiedzieć. Uczniowie nie interesują polityków, bo nie mają praw wyborczych. Reformy przygotowuje się dla poklasku, a nie dla młodych ludzi. Oni mają zakuć, zdać i przynieść świadectwo z czerwonym paskiem.

Zarówno podstawa programowa, jak i podręczniki są nie tylko przeładowane, ale i źle rozplanowane. Opinie ekspertów wyraźnie wskazują, że wymagania, które stawia ministerstwo, są niemożliwe do realizacji; encyklopedyczność przeważa nad próbą zainspirowania ucznia zagadnieniem.

Wydaje się niektórym, że jedyną drogą edukacji młodej osoby jest przygniecenie jej ilością danych do zapamiętania, faszerowanie jej wiedzą, inaczej bowiem nigdy się nie rozwinie. Marchewką i kijem, które trzymają uczniów w ryzach, są oceny; nie przyswojenie odpowiedniej liczby dat oznacza jedynkę, zapamiętanie ich to piątka. Trudno dziwić się edukacyjnym problemom, skoro w istocie jedynym, co motywuje uczniów, ma być cyfra obok nazwy przedmiotu na dawanym na koniec roku papierze.

oprac. krytykapolityczna/

Komentarze

Partnerzy

herb 1ckis12092751_901790209899742_1325318935_n  

Winieta-2012a