Ludzie z pasją, Wydarzenia, Z ostatniej chwili

Ponad 50 lat w służbie bliźniemu. Pani Anna Kolak i Pani Grażyna Tokarczyk na zasłużonej emeryturze

Opublikowano: Lipiec 1, 2020 o 9:00 am   /   przez   /   komentarze (0)

Jeżeli wybiera się zawód z powołania, wówczas przyjmuje się go również z problemami, które niesie. Od samego początku istnienia zawodu pielęgniarskiego osobom wykonującym go nie jest łatwo. Wykonują ciężką i często niewdzięczną pracę. A jednak kochają to, co robią.  Po wielu latach pracy w służbie zdrowia Pani Anna Kolak i Pani Grażyna Tokarczyk z Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej „Eskulap” w Starym Sączu przechodzą na emeryturę. Wczoraj był ich ostatni dzień w pracy. I zgodnie twierdzą, że nie zamieniłyby tego zawodu na żaden inny. 

-Żegnamy dzisiaj wspaniałe panie, które cały czas pracowały z wielkim zaangażowaniem na rzecz pacjentówmówi lek. Beata Lewicka – Kowalikbardzo kompetentne i poświęcone swojej pracy. Jesteśmy niezwykle wdzięczni za ich pracę. 

Pani Anna i pani Grażyna zachwycają osobowością i tym jak bardzo ważna jest dla nich praca na rzecz pacjenta w pełnej gotowości do służenia w najprostszych, przynoszących ulgę cierpiącemu człowiekowi czynnościach. Doskonale rozumieją własne powołanie dając przykład ideału pielęgniarki i zachęty do naśladowania. Obowiązkowe, sumienne, konsekwentne , niezwykle odważne a przy tym skromne. Każdy kto miał zaszczyt zetknąć się z Panią Anią czy Panią Grażyną wiedzą o czym mówimy.

Pani Anna Kolak swoją życiową przygodę z położnictwem rozpoczęła 1 marca 1965 roku. Pracowała jako położna w sądeckim szpitalu. Z Eskulapem w Starym Sączu związana jest od października 1984 roku.

Bardzo dobrze wspominam swoją pracę w Starym Sączu –mówi Anna Kolakatmosfera w tutejszym zakładzie jest mało spotykana. Dziękuje wszystkim za cudownie spędzony czas. Nie ukrywam, że zawsze kochałam szpital i izbę porodową. Tu się spełniałam. Noc czy dzień, ktoś pukał do okna i biegłam do porodu. Praca w terenie była dla mnie nowością, ale pokochałam to. Pamiętam lata kiedy nie było USG. Trzeba było wszystko rozpoznać samemu przez ucho. To były trudne czasy, ale byłyśmy bardziej odważne. Po trzech miesiącach stażu w szpitalu zostałam rzucona na głęboką wodę, na izbę porodową. Sama tam pracowałam. Tutaj pracowałam w terenie świątek, piątek czy niedziela. 

–  To taki zawód, jak trzeba, to się biegło do pacjenta. Po prostu spędziłam tutaj większość życia. Kocham ludzi i moje pacjentki, będę za nimi bardzo tęsknić – mówi wzruszona. 

Uniwersalna i ponadczasowa postawa życia pani Anny i „promieniowanie jej posługi” są wzorem dla wszystkich pokoleń pielęgniarek położnych. Ukazała nam wielkość zawodu pielęgniarki, jej miejsce w procesie przywracania i utrzymywania zdrowia pacjentów w ich najbliższym, domowym środowisku. Wyprzedziła ówczesne trendy medycyny traktując pacjenta jako indywidualną jednostkę.

-Ania pracowała cały czas w terenie i to było ogromne wyzwaniewspomina lek. Beata Lewicka – Kowalik –ciężko pracowała na rzecz drugiego człowieka i nigdy nie odmówiła pomocy. Zawsze w gotowości. 

 

Pani Grażyna Tokarczyk od samego początku pracowała w starosądeckim Eskulapie. Po 52 latach zasłużonej pracy przechodzi na emeryturę. Doskonale wie, że najlepszym lekiem dla pacjenta jest cierpliwość i uśmiech. Wszystkie szczepienia, które wykonywała były bezbolesne.

Nasza przychodnia zawsze przodowała jeśli chodzi o szczepienia. To wielka zasługa Grażynkiwspomina lek. Beata Lewicka – Kowalik –wszyscy w województwie bardzo się dziwili, jak to jest możliwe, przecież to małe miasto i okoliczne sołectwa, a więc bardzo trudne tereny. A jednak się udawało. 

Ja rozpoczęłam swoją pracę w szkole a potem w starosądeckim ośrodku zdrowia -mówi pani Grażyna Tokarczyk –doskonale pamiętam ten dzień. Był to 1 grudnia 1968 roku. Początkowo w Ośrodku Zdrowia na Sobieskiego a potem w nowej siedzibie. Dzisiaj nie wybrałabym innego zawodu. Oczywiście to bardzo trudna praca. W dzień i w nocy wychodziło się w teren do chorych dzieci czy zrobić zastrzyk. Nie było pielęgniarek środowiskowych. Szkoliłyśmy się do dzisiaj. To zawód gdzie bardzo dużo się zmienia. Trzeba być na bieżąco. 

Przez te dziesięciolecia „przez ręce” pielęgniarki przewinęły się dziesiątki tysięcy matek i dzieci. Zna doskonale twarze swoich „podopiecznych”. Stworzyła w przychodni rodzinną atmosferę. Widać to było podczas pożegnania, kiedy to w niejednym oku zakręciła się łza.

Pani Ani i Panie Grażynce życzymy zdrowia i pomyślności w życiu osobistym oraz odpoczynku na bardzo zasłużonej emeryturze. Życzymy także czerpania radości z wolnego czasu w poczuciu pełnego spełnienia i zadowolenia z okresu pracy zawodowej.

 

 

Komentarze

Partnerzy

herb 1ckis12092751_901790209899742_1325318935_nPrzechwytywanie  

Winieta-2012a